Boje wyjazdowe, strona 2 | silvian.bikestats.pl Moje boje

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi silvian z miasteczka Dąbrowa Górnicza. Mam przejechane tylko 7066.91 kilometrów w tym 1138.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.18 km/h i się wcale nie chwalę, z resztą nie bardzo jest czym.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy silvian.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

Boje wyjazdowe

Dystans całkowity:1763.40 km (w terenie 314.00 km; 17.81%)
Czas w ruchu:93:54
Średnia prędkość:17.85 km/h
Maksymalna prędkość:60.90 km/h
Suma podjazdów:4790 m
Maks. tętno maksymalne:186 (97 %)
Maks. tętno średnie:154 (81 %)
Suma kalorii:37004 kcal
Liczba aktywności:32
Średnio na aktywność:55.11 km i 3h 07m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
22.00 km 11.00 km teren
01:01 h 21.64 km/h:
Maks. pr.:45.10 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Skandia Kraków Mini

Sobota, 18 maja 2013 · dodano: 18.05.2013 | Komentarze 13

Niezbyt trudno określić jest taką imprezę z mojej perspektywy. Niezbyt bo nie jestem w stanie nakreślić negatywnych stron tej imprezy. Wszystko było jasne, start jasno określony sektorowo. Meta w tym samym miejscu nie dało się zgubić, trasa jasno oznaczona. Miejsca niebiezpiczne (!!!), które zostały jaskrawie oznakowane Grzegorz Golonko wciągnąłby nosem ale wiadomo że to nie jest impreza tej rangi. Wkurwienie moje sięgało zenitu w miejscach gdzie teren lekko się podnosił i wszyscy schodzili z rowerów tylko po to żeby je pchać, darcie gęby "PUŚCIE KURWA WOLNĄ LEWĄ" nie przynosiło efektów. No nic, schodzisz i idziesz, skandia...

Dosyć psioczenia, fajnie było!!! Towarzysko też świetnie, było paru chłopaków z Dąbrowy więc zawsze to miło skleić żółwia na trasie ze swoimi. Większość uczestników na trasie sympatyczna (bardzo sobie to cenię), trasa ładnie oznaczona, i na koniec...

...dopadł mnie konferansjer imprezy. Zaskoczony wielce wygłosiłem peany do mikrofonu jak to mi się podobało i jaki to fajny organizator i jaka to fajna trasa i jak to chętnie znów wystartuję i w ogóle jak to fajnie i pięknie.

No cóż, nie nakłamałem zbyt wiele, po prostu podobało mi się ;D

Dane później bo licznik został w samochodzie ;)

Kategoria Boje wyjazdowe


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Urlop na Mazurach

Czwartek, 23 sierpnia 2012 · dodano: 23.08.2012 | Komentarze 1

Prawie dwa tygodnie bez internetu, telewizji i całego tego badziewia.
Pogoda może nie była do końca udana ale kto by tam zwracał uwagę na takie pierdoły. Wycieczek było kilka/kilkanaście. Czasem sam trochę dalej, czasem z dzieciakiem w siodełku a czasem tylko po bułki.
Z braku dostępu do netu nie spisywałem wszystkiego na bieżąco więc nie dopiszę dystansu, zebrało się tego jakieś kilka setek.
Wniosek nasuwa się tylko jeden. Naprawdę warto jechać w ten region kraju, niekoniecznie z rowerem.

















Kategoria Boje wyjazdowe


Dane wyjazdu:
70.30 km 0.00 km teren
04:49 h 14.60 km/h:
Maks. pr.:41.30 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Jurajski Czerwony rowerowy 2/2

Niedziela, 22 lipca 2012 · dodano: 22.07.2012 | Komentarze 3

Jedziem dalej, nie wpisuje kaemów w terenie, ciężko było by to wszystko zliczyć.

Pobudka nie do końca bladym świtem, na śniadanie nieśmiertelna buła+parówa+słoik golony z biedronki. Pogoda zaskoczyła. Dużo więcej słonca ale doszedł wiatr, zimny zresztą. Towarzystwo początkowo niemrawe. Widać wczorajszy dystans pozostawił znamie. Jednakże z czasem jak się nogi rozruszały i przydrozna kawa weszła w krwioobieg jechało się juz do końca rewelacyjnie. Żadnych większych niesopdzianek, parę fotek przy okazji.



Wyjątkowe okoliczności przyrody.



A tu mamy już rezerwat w Ostrężniku.



Takie tam ze szlaku.



A tu już widok na całe wzgórze z warownia olsztyńską na szczycie. Pierwszy raz tam tam byłem i srogo się zawiodłem, Myślałem że choć trochę zadbali o resztki zameczku, a tu dupa blada. Kupa niedzielnych turystów z okolicznych wsi się nazjeżdżało. Osłuchałem się komentarzy jakie to dziwne buty mam i w ogóle jestem dziwny bo mam obcisłe majtki. Wyjebane mając strasznie na to wszystko kończymy pomału trasę.













Na koniec zdjęcie kompletnie opuszczonej Huty Częstochowa. Szkoda że nie mam ani sprzętu ani tym bardziej umiejętności aby zobrazować to miejsce. Opuszczony przez Boga i ludzi relikt przeszłości.


Do końca już przez miasto. Kebap, piwo i w pociąg. Misja Czerwony Jurajski zakończona sukcesem.
Kategoria Boje wyjazdowe


Dane wyjazdu:
109.90 km 0.00 km teren
06:42 h 16.40 km/h:
Maks. pr.:57.70 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Jurajski Czerwony rowerowy 1/2

Sobota, 21 lipca 2012 · dodano: 22.07.2012 | Komentarze 2

Pomysł kiełkował juz wcześniej. Kolega, który już wcześniej próbował jazdy na rowerze strasznie się zapalił. Chciał jednak
coś więcej niż jedna rundka naokoło skałek i innych zamków. No to może coś dłuższego, padło na Jurajski Rowerowy Szlak
Orlich Gniazd, tzw. czerwony z Krakowa do Częstochowy.
Żeby się nie pchać z samego Krakowa, zaczęliśmy w Tenczynku, gdzie na dzień dobry schrzaniliśmy szlak i nadrobiliśmy 15
kaemów. Morale spadło, chłodno, zaczęło mżyć i jeszcze ta strata do planu. Zasadziłem kopa w dupsko żeby towarzystwo
przestało mędzić i w te pędy z powrotem. Zrobiło się lżej, tempo było spacerowe więc miło sie kręicło, zahaczamy o kolejne
warownie jurajskie (albo raczej o ich resztki). Wkurwiające jest że lokalne gminy nie potrafią zadbać o te ruiny, szkoda,
np. taki Ogrodzieniec trzepie kasę z turystów na swoim zamku. Gmina mirów również wzięła się za odrestaurowanie swego
obiektu. reszta...szkoda gadac. No to może kilka zdjęć.


Tenczynek, a raczej jego resztki.





Widok na czerwony szlak.



A to juz ruiny w Rabsztynie, coś sie tam ponoć dzieje w odbudowie ale raczej marne tego widoki.



Kolejne ruiny, tym razem w Bydlinie, kolejna zapuszczona resztka warowni.





Majaczy resztka warowni w Smoleniu.





Takie tam przy słonecznikach.



Ostaniec przy szlaku.


Przy końcu etapu (Ogrodzienic) krótki popas, fasolówa z piwem została wciągnięta nosem i już właściwie z górki do

noclegowni w Podlesicach. Kolacja, parę piw na balkonie noclegowni, z widokiem na lokalnych mieszkańców w stanie nieważkości uśpiło towarzystwo. No i dobrze, spać i się regenerować.
Kategoria Boje wyjazdowe


Dane wyjazdu:
70.50 km 0.00 km teren
02:47 h 25.33 km/h:
Maks. pr.:42.80 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Asfaltowo

Wtorek, 10 lipca 2012 · dodano: 10.07.2012 | Komentarze 4

Z racji przerwy w "tur de frans" założyłem szosowe opony co trochę poasfalcić.
Przeczyce, Mierzęcice, Malinowice, Targoszyce, Toporowice i inne ice.
Kategoria Boje wyjazdowe


Dane wyjazdu:
52.00 km 10.00 km teren
02:28 h 21.08 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:175 ( 92%)
HR avg:131 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Lody opierniczyć...

Wtorek, 3 lipca 2012 · dodano: 03.07.2012 | Komentarze 1

mi się zachciało. do Siewierza dojechałem ale trzy gałki lodów musiałem okupić burzą. Ulało mnie jak cholera.
Kategoria Boje wyjazdowe


Dane wyjazdu:
73.20 km 25.00 km teren
04:39 h 15.74 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:178 ( 93%)
HR avg:132 ( 69%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Jura

Sobota, 30 czerwca 2012 · dodano: 30.06.2012 | Komentarze 4

Kolega z pracy poprosił mnie czy nie zabrałbym go na wycieczkę, np. na Jurę. Czemu nie obmyśliłem na szybko trasę, nie za długą nie za krótka lecz w sam raz. Trochę terenu, reszta bocznymi dróżkami.
Wyjazd z Zawiercia i prosto na pierwszy obiekt, zamek w Morsku.


Zamek w Morsku.

Następnie trasa wiodła Jurajskim Szlakiem Orlich Gniazd. Kolejny cel to zamek w Bobolicach.


Zamek w Bobolicach.





J jak juz tak zamkowo nam się jechało to jeszcze jedno zamczycho, Mirów, już niestety nie tak okazały.


Zamek w Mirowie.

Tym samym trzy zamki zaliczone i jedno kąpielisko, co przy tym upale postawiło strudzonego kolegę na nogi.


Kąpielicho.

Na koniec jeszcze popas w lokalnym browarze gdzie skosztowaliśmy co nieco i powrót do domu.
Kolega trochę zmarnowany ale zadowolony, stał się również szczęśliwym posiadaczem typowej kolarskiej opalenizny. O sobie to już nawet nie wspomnę, trzeba będzie się wybrać na jakieś solarium by to wszystko jakoś wyrównać.
Kategoria Boje wyjazdowe


Dane wyjazdu:
76.20 km 18.00 km teren
03:28 h 21.98 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:
HR max:169 ( 88%)
HR avg:154 ( 81%)
Podjazdy: m
Kalorie: 4040 kcal

dwa tygodnie...Siewierz

Środa, 23 maja 2012 · dodano: 23.05.2012 | Komentarze 1

Specjalnie wybrałem się do Siewierza zbadać ścieżkę rowerową łącząca tenże właśnie Siewierz z Dąbrową. Rozczarowałem się okrutnie. Raptem 3 kilometry ubitego szutru a reszta to lokalne drogi asfaltowe, nie postarali się. Na pocieszenie opędzlowałem sporą porcje lodów i powrót na swoje tereny.

Zamek, a raczej jego resztki.



Po powrocie jeszcze dwie pętelki dookoła "czwórki".



Dane wyjazdu:
68.70 km 15.00 km teren
04:47 h 14.36 km/h:
Maks. pr.:54.00 km/h
Temperatura:
HR max:173 ( 91%)
HR avg:138 ( 72%)
Podjazdy: m
Kalorie: 5078 kcal

Beskid Mały

Niedziela, 29 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 4

Na początku to powinienem złożyć zażalenie na PKP. Pociąg który widniał w wyszukiwarce internetowej w soboty po prostu nie jeździ. A już myślałem że sytuacja Z kolejami się polepsza, za bardzo im zaufałem a ONI to bezczelnie wykorzystali. Skończyło się na godzinnym opóźnieniem już na starcie.
Wyjazd zaczynam z Bielska gdzie kieruję się na Przełęcz Przegibek.



To tak za rozgrzewkę. Na przełęczy kupa ludzi. Ale spodziewałem się tego i nie zaszczyciwszy „zmechanizowanych” nawet spojrzeniem zjeżdżam do Międzybrodzia Bialskiego. Zatankowałem bukłak w Porąbce i rzucam się na Przełęcz Beskid Targanicki.



Lokalna fauna.



Kiedyś już pokonywałem tą przełęcz ale w drugą stronę i w terenie. Tym razem asfalt. Przyznaję, że mocno mnie ten podjazd zaskoczył, niezbyt długi ale mocno nachylony. Tak czy siak dałem radę i szybciutko zjeżdżam do Targanic.
W tym miejscu należy sobie wbić do pustego łba żeby po szybkim, długim zjeździe nie ruszać paluchami tarczy!
Po krótkim oddechu zaczynam kolejny podjazd. Tym razem na Kocierz. Porządny podjazd ale nie spieszę się wiem że jeszcze zdążę się zmęczyć. Na górze pierwszy posiłek, rzut oka na Andrychów i zjeżdżam zielonym z powrotem.






Początkowo planowałem zjazd terenem do samej Porąbki ale w głowie urodził mi się plan na dalszą eksplorację terenu. Więc Beskidu Targanickiego znów wjeżdżam na asfalt i pędzę do Międzybrodzia żeby zmierzyć się z największą lokalną zarazą i gangreną.






Mając w głowie zeszłoroczną próbę, pomalutku sobie kręcę nie chcąc się zarżnąć co i tak mi się nie udaje bo zarzynam się i tak.



Mijam szosowca, który wprowadza, nie dał rady chłopak.







Na górze spokój i cisza, wyciągam mapę i już wiem że nie jadę w dół tą samą drogą. Wjeżdżam na czerwony i kieruję się na Przegibek. Szlak prawie cały przejezdny, tylko w jednym momencie trzeba wpychać.



Czasem trafiam na niespodzianki na szlaku.





Z Przegibka w zasadzie powinienem już zjeżdżać do Bielska ale jeszcze mi było mało więc niebieski i na Magurkę. Tutaj już nie jest tak wesoło, zdecydowaną większość trzeba pchać ale i tak frajda niesamowita bo okraszona widoczkami.







Na szczycie już nie mam siły na więcej. Rzut oka na Skrzyczne, szkoda że pod słońce zdjęcia wyszły trochę czerstwe no ale muszą wystarczyć.





Zjazd do Wilkowic to czyste szaleństwo, kto zjeżdżał to wie. Zaopatruję się w piwo na powrót i czekam na peronie bo pociąg jest opóźniony o 80 minut. 80 KURWA MINUT, NIEPOJĘTE!. Ale zmęczenie i endorfinki nie pozwalają głośno wyzywać. W domu jestem po 22. Kawał dobrej wycieczki i prawie 2 km w pionie.

Dane wyjazdu:
55.20 km 8.00 km teren
02:46 h 19.95 km/h:
Maks. pr.:39.00 km/h
Temperatura:
HR max:172 ( 90%)
HR avg:141 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: 2898 kcal

46...Dorotka

Sobota, 21 kwietnia 2012 · dodano: 21.04.2012 | Komentarze 2

Na początek asekuracyjnie wkoło "trójki" bo straszna chmura wisiała nad głową. Jak w końcu doszedłem do wniosku że jednak nie będzie padać to puściłem się na Bukową gdzie natychmiast mnie zlało. Z powrotem przez Zieloną i kurs na Górę Dorotki gdzie zlało mnie po raz drugi. Jakiż zmyślny byłem przed wyjazdem że spakowałem deszczówkę w plecak.

Na "trójce" jakiś kretyn podpalił trawę dosłownie kilka metrów od zabudowań. Na szczęście strażacy szybko przyjechali i ogarnęli ten burdel.



Widok z Dorotki na Będzin i Czeladź.



Niniejszym dwa najwyższe okoliczne "szczyty" zaliczone.

Try us on Wibiya!