MTB TROPHY 4/4 | silvian.bikestats.pl Moje boje

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi silvian z miasteczka Dąbrowa Górnicza. Mam przejechane tylko 7066.91 kilometrów w tym 1138.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.18 km/h i się wcale nie chwalę, z resztą nie bardzo jest czym.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy silvian.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
74.00 km 65.00 km teren
09:52 h 7.50 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

MTB TROPHY 4/4

Niedziela, 10 czerwca 2012 · dodano: 11.06.2012 | Komentarze 12

Wstałem zmęczony i obolały. Na start dowiozła mnie małżowinka. Spadło mi morale. Na pierwszym podjeździe spotykam prinxa, widząc mój stan doradził zwolnić i uspokoić organizm. Posłuchałem ale i tak nie poskutkowało, prinx odjeżdża a ja człapię na Ochodzitą. Czuję się strasznie, to największy kryzys dotychczas. Przed pierwszym bufetem jadę z "bojącym się zjeżdżać Czechem" i chwyta nas ulewa. Czech założył deszczówkę, ja niestety nie wziąłem. Przemokłem do suchej nitki i zmarzłem jak cholera. Przez głowę przemknęły pierwsze myśli o rezygnacji.

Na szczęście wyszło słoneczko i trochę mnie podsuszyło, do tego doszedł bufet i poczułem się trochę lepiej. Zaczynamy dłuuugi podjazd na Przegibek. Bojący Czech odjeżdża, nic to pomyślałem, byle swoim tempem do końca. Zaczęły się kalkulacje, pozostały dystans, pozostały czas, pozostałe przewyższenie. Co godzinę weryfikacja. Szło mi całkiem przyzwoicie do momentu kiedy zaczęło się pierwsze prawdziwe błoto. Dla mnie to był koszmar. O podjeżdżaniu nie było mowy, ciężko nawet się prowadziło bo buty ujeżdżały. Mając świadomość końca mijam Niemca, chciał trochę pogadać ale ja wolałem walczyć z czasem. Doganiam Bojącego Czecha, ma już łzy w oczach, zaczyna mówić do siebie. Schronisko na Raczy wydaje się nieosiągalne. Mijam kolejnego zawodnika, już się poddał.

Bojący Czech wziął się w garść i na piechotkę, minąwszy mnie, osiąga szczyt. Trochę jechaliśmy razem ale długie zjazdy znowu go pokonują. Walczę z czasem. Mijam kolejną zawodniczkę, ma już dość. Kalkuluję, mam niewielką stratę do planu ale nie zamierzałem się poddać. Już końcówka, ostatni bufet i w te pędy na finisz. Kolejny podjazd już wjechałem siłą woli, jechałem na styk i ciągle sprawdzałem licznik. Ostatni fotograf wlał trochę nadziei w serce i obiecał że już końcówka.

25 minut do upływu czasu. Jeszcze jeden podjazd, nie mam już siły, pcham. Wreszcie szczyt! 4 kilometry zjazdu do mety, teraz czas nadgonić. Ale znowu błoto! Już bez zastanowienia puściłem się w dół, 15 minut do końca. Asfalt. Wymuszam pierwszeństwo, gość mnie otrąbił (słusznie zresztą) gnam 50 km/h juz nic mnie zatrzyma. Wjazd na metę jak w wielkim tourze. Cała czołówka właśnie wracała z dekoracji i jak mnie zobaczyli zaczęli wiwatować, gwizdać i klaskać. Coś niesamowitego!

Meta. 5 minut przed upływem czasu! Wszystko mnie boli ale co tam.

Mam śliczną zieloną koszulkę finishera!!!


Kategoria TROPHY 2012



Komentarze
prinx
| 20:21 środa, 13 czerwca 2012 | linkuj Wg mnie zawsze jest tak samo. Niby są ale nie obowiązują.
Tak więc nie wiem po co są, skoro nie obowiązują. W zeszłym roku na pierwszym etapie kolega przekroczył o kilka minut. Pytał się o to kogoś z obsługi technicznej i usłyszał, żeby się tym nie przejmował bo nikt na to nie patrzy. Szkoda...bo motywacja jest mniejsza.
silvian
| 18:45 środa, 13 czerwca 2012 | linkuj Kurcze jakoś musiałem Cię nazwać ;)
sufa
| 18:44 środa, 13 czerwca 2012 | linkuj Na czwartym etapie nie było limitu.
Pan Szprycha, ładnie :)
silvian
| 05:05 środa, 13 czerwca 2012 | linkuj Widziałem, trzeba będzie się jeszcze trochę wykosztować. Ładne zdjęcia to kolejna zaleta jechania na samym końcu, fotograf ma mnóstwo czasu żeby się ustawić.
prinx
| 21:17 wtorek, 12 czerwca 2012 | linkuj Widziałeś fotki? Musisz wyskrobać 130zł za pakiet ze sportografa...bo w twoim przypadku warto - niektóre to dzieła sztuki.
k4r3l
| 18:45 wtorek, 12 czerwca 2012 | linkuj Mega szacun za ukończenie tego survivalu MTB:) Jednocześnie zazdraszczam, bo tyle gór w 4 dni to ja nie zdobywam za często (czyt. wcale:). Gratki!
silvian
| 05:04 wtorek, 12 czerwca 2012 | linkuj Przed metą doszły mnie słuchy od fotografa że podobno maja być zdjęte limity ale ja miałem ten limit w głowie, dla mnie on był dalej ważny.
prinx
| 22:27 poniedziałek, 11 czerwca 2012 | linkuj p.s. limity jak widać nie miały znaczenia. Są osoby, które przekroczyły czas i są sklasyfikowane (zostawiłeś za sobą dwie dziewczyny i pognałeś na metę). Z jednej strony fajnie a z drugiej niefajnie - mniejsza satysfakcja, dla tych co ukończyli.
piootrj
| 20:18 poniedziałek, 11 czerwca 2012 | linkuj Super, jeszcze raz gratulacje !!! Ale fota w koszulce ma być bo nie uwierzę ;)
prinx
| 19:46 poniedziałek, 11 czerwca 2012 | linkuj Zaimponowałeś mi. Bez doświadczenia w maratonach górskich...no no... Gratuluję
silvian
| 18:21 poniedziałek, 11 czerwca 2012 | linkuj Poczekam na foty od organizatora i wtedy wrzucę. A co do walki z samym sobą to się zgadzam, nie ma gorszego przeciwnika.
limit
| 17:52 poniedziałek, 11 czerwca 2012 | linkuj Rower ufajdany wzorcowo. A gdzie zdjęcie Twojej szanownej osoby w tej ozdobie?
No i gratulacje za wygranie walki z samym sobą. TO zawsze jest największy przeciwnik.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa iauli
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

Try us on Wibiya!