MTB TROPHY 2/4 | silvian.bikestats.pl Moje boje

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi silvian z miasteczka Dąbrowa Górnicza. Mam przejechane tylko 7066.91 kilometrów w tym 1138.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.18 km/h i się wcale nie chwalę, z resztą nie bardzo jest czym.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy silvian.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
80.00 km 65.00 km teren
09:15 h 8.65 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

MTB TROPHY 2/4

Piątek, 8 czerwca 2012 · dodano: 11.06.2012 | Komentarze 1

Ten etap miał być pierwszym prawdziwym sprawdzianem. I był. Zaczęło się grzecznie od honorowego przejazdu przez miasteczko, żeby zaraz potem wbić się na szlak. Przez pierwsze kilometry jedziemy z prinxem ale złapał gumę więc z przykrością muszę go zostawić. Stromo ale jadę swoim tempem, rozmawiam trochę z sympatyczną dziewczyną z Wrocławia, ale w momencie kiedy przejeżdżaliśmy przez łąkę pełną pasących się owiec, osłabła więc ją zostawiam.

Przed samym Javorovym było dość technicznie, sporo wody i kamienie ale ogólnie bardzo urokliwie. Widok ze szczytu wynagrodził mi trudy podjazdu. Kilka razy wymieniam się pozycjami z rozmownym Czechem, jak się potem okazało to nie ostatnie nasze spotkanie. Na pierwszym technicznym zjeździe jadę już z prinxem, najpierw mijamy znajomą Białorusinkę, popsuła sobie nogę i na najbliższym bufecie się wycofała. Tutaj prinx mi odjeżdża, no niestety chłopak lepiej kręci. Jeszcze parę słów z gościem który połamał szprychy. Podczas gdy serwisanci klęcą mu rower odjeżdżam. Długi podjazd, zjazd, drugi bufet, dwóch gości dzwoni że się wycofuje. Wcisnąłem w siebie bułę z serem i jadę dalej, dogania mnie gość od połamanych szprych, pozdrawia i wyprzedza na podjeździe. Doganiam rozmownego Czecha, okazuje się że bardzo ale to bardzo słabo zjeżdża. Na każdym podjeździe mi uciekał tylko po to żebym zaraz go doganiał na zjeździe. W końcu jednak ucieka mi na tyle że już go do mety nie widzę. Doganiam za to gościa od szprych. Mamy ponad dwie godziny do limitu, tylko kilkanaście kilometrów do mety ale aż 1000 w pionie.

Pan Szprycha odjeżdża, słabnę i ...cud. Zza płotu wyskoczył przemiły Czech i biegnie do mnie z kuflem zimnego piwa!! Spijam trzy łyki i moje morale wzrasta na tyle że doganiam na zjeździe Pana Szprychę. Miał problemy z tylnim hamulcem ale do mety dojeżdżamy prawie razem.

Meta. Bardzo trudno. Nie poddaję się i mam zamiar stanąć na starcie trzeciego etapu.








Kategoria TROPHY 2012



Komentarze
k4r3l
| 18:39 wtorek, 12 czerwca 2012 | linkuj Hehe, dobry motyw z tym Czechem z browarem :) Hmm, widzę w sumie, że to takie zawody bez napinki. Na bufecie luz, byle dojechać. Ale w sumie mnie to nie dziwi, bo znam Beskidy (może nie te, które są w większości na Trophy) i wiem, że łatwo nie ma:)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa iauli
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

Try us on Wibiya!